Na gruzach imperium sowieckiego...

Wpisy z tagiem: Navalny

sobota, 11 lutego 2012

 

Piotr A. Maciążek

Korupcja to pięta achillesowa Władimira Putina. Na jej grzbiecie swój sukces zbudował rosyjski arcybloger Aleksiej Navalny, skupując akcje wielkich koncernów państwowych i żądając od nich sprawozdań finansowych. To ona była jednym z najważniejszych haseł podczas protestów rosyjskich opozycjonistów zapoczątkowanych sfałszowanymi wyborami do Dumy. W obu przypadkach uderzenie w premiera Putina było pośrednie, sytuację tą zmienia powołanie londyńskiego Komitetu Przeciw Korupcji.

JESTEŚ JUŻ FANEM POLITYKI WSCHODNIEJ NA FACEBOOKU?

Organizacja ta skupia rosyjskich biznesmenów takich jak Walery Morozow, Siergiej Kolesnikow oraz osoby publiczne w tym m.in. Władimira Bukowskiego i Lwa Ponomariowa. Jej cel jest jasny: monitorowanie zagranicznych kont, na których lokuje się „mienie rosyjskiej korupcji”. Komitet wydał już oficjalne oświadczenie na stronie snob.ru, w którym swoje działania motywuje nieuchronnym powstaniem „międzynarodowego trybunału karnego dla reżimu Putina”. Brzmi komicznie? Niekoniecznie!

Trzon Komitetu to ludzie, którzy uciekli z Rosji z obawy o swoje życie, chcą się odegrać i co najważniejsze mają takie możliwości. 30 stycznia zapowiedzieli, że wkrótce podadzą do publicznej wiadomości nazwiska 50 najbardziej skorumpowanych urzędników z bliskiego otoczenia Władimira Putina. Dowody mają zawierać przykłady malwersacji, kwoty i kraje, w których ulokowano „łup”. Panowie nie żartują! Jeden z nich jest znany rosyjskim mediom z powodu ujawnienia przekrętu finansowego na wielką skalę związanego z czarnomorskim „Pałacem Putina”.

 

Władimir Putin, Źródło: kremlin.ru

 

DOŁĄCZ DO NAS W GOOGLE+

Siergiej Kolesnikow kilka miesięcy temu zwrócił się z listem otwartym do prezydenta Miedwiediewa, ujawnił w nim aferę z budową pałacu dla Władimira Władimirowicza. Pieniądze na ten kompleks miały pochodzić z przekrętów związanych z zakupem sprzętu medycznego za pieniędzy budżetowe. Kolesnikow twierdzi, że osobiście przekazał na pałac ponad miliard dolarów z „czarnej kasy” kremla.

To właśnie dlatego członkowie Komitetu Przeciw Korupcji stwierdzają, że „pozbawienie reżimu zagranicznych depozytów, pałaców i jachtów uzyskanej na drodze ukrytej korupcji osłabi go bardziej niż milionowe marsze”. Ich sposób działania jest zresztą bardzo podobny do kampanii prowadzonej przez Navalnego. Mówienie o pieniądzach: kto je ma, kto je ukradł, kto ich nadużywał to jedyna retoryka, która wpływa na Rosjan, może ona wstrząsnąć obecnym systemem, na czele którego stoi Putin.

Kontakt z autorem:  piotrmaciazek@politykawschodnia.pl

czwartek, 19 stycznia 2012

Piotr A. Maciążek

Rosja potrafi „robić politykę”. Po Kosowie mieliśmy, więc wojnę z Gruzją w 2008 roku. Dziś korelacja ewentualnej wojny z Iranem oraz ruchów wojsk federalnych na Kaukazie także nie pozostawia złudzeń.

Przygotowania wizerunkowe

Medialne przygotowania do ewentualnego rozwiązania problematycznych dla Moskwy kwestii za pomocą manu militari trwają od jakiegoś czasu. W listopadzie 2011 roku „Niezawisimaja Gazieta” wprost formułowała możliwość użycia siły przez Rosję w przypadku rozpoczęcia budowy gazociągu transkaspijskiego. Dziś kreml przesuwa Flotę Kaspijską z Astrachania do Machaczkały (Dagestan).

Źródło: Światowidz.pl

Wspomniana gazeta (uznawana za dobrze poinformowaną) cytowała także niedawno Szefa Centrum Prognozowania Wojskowego- pułkownika Anatolija Tsyganoka, który oświadczył, że „możliwe jest w przypadku wojny z Iranem, wciągnięcie postsowieckich republik na Kaukazie Południowym w konflikt zbrojny.” Narracja rosyjskich mediów jednoznacznie wskazuje na próbę skorelowania nieprzyjaznych działań Zachodu względem Syrii i Iranu z ewentualną interwencją FR w (no właśnie- gdzie?) Gruzji, Azerbejdżanie?

Oczywiste skojarzenia budzą także kolejne manewry „Kaukaz”, po których w 2008 roku doszło do Wojny Pięciodniowej. Ćwiczenia z przed konfliktu sierpniowego dotyczyły „przywracania pokoju w byłej republice sowieckiej” a tegoroczne mają za zadanie „przebicie się wojsk federalnych z pomocą do bazy w Giumri (Armenia)”. Notabene z bazy tej ewakuowano miesiąc temu rodziny rosyjskich wojskowych a placówki w Abchazji i Osetii Południowej funkcjonują w stanie podwyższonej gotowości.

Kontekst wyborów prezydenckich

Ewentualny konflikt na Kaukazie mógłby pomóc Władimirowi Putinowi przebrnąć przez marcowe wybory (Stratfor właśnie na ten miesiąc przewiduje interwencję irańską) i sparaliżować ruch nowych Dekabrystów. Istotne jest także to, że spora część opozycji grudniowej to nacjonaliści, którzy w warunkach wojennych musieliby podtrzymywać swój wizerunek- gorliwych patriotów. Zresztą m.in. Aleksiej Navalny postulował „zrobienie porządku z czarnymi” jak określa się pogardliwie mieszkańców Kaukazu. W przypadku militaryzacji kwestii kaukaskiej przez Putina- rosyjski arcybloger stanie się niewolnikiem własnej narracji.

Reforma armii

Trudne dla Rosji doświadczenie wojny z Gruzją spowodowały, że podjęła ona reformy wojskowe. Według The World Factbook, FR wydaje aktualnie 3,9% swojego PKB na armię, ale to nie wydatki są najważniejsze. Reformy Anatolija Sierdiukowa zmieniły całą strukturę dowódczą sił zbrojnych, skróciły proces decyzyjny na polu bitwy, modernizują jej komponenty- jednostka po jednostce.

Aktywną rolę w procesie unowocześniania armii rosyjskiej pełnią niemieckie firmy. Budowa supernowoczesnego centrum szkoleniowego dla rosyjskiej armii przez koncern Rheinmetall to wierzchołek postępującej współpracy Berlina i Moskwy. Centrum umożliwi szkolenie sił rosyjskich na symulatorach 3D, czy starcie 2 brygad w warunkach poligonowych, będzie miało niebagatelny wpływ na przyszłe możliwości armii FR.

Prognoza

Wybuch konfliktu irańskiego wydaje się wysoce prawdopodobny. W jego tle, od kilku miesięcy postępuje ofensywa medialna Rosji, przyzwyczajająca społeczność międzynarodową do myśli o eskalacji konfliktu, jego przeniesieniu na Kaukaz, czy korelacji z działaniami USA i Izraela na Bliskim Wschodzie.

Ruchy wojsk FR, podwyższony stan gotowości w bazach Południowego Kaukazu także jest symptomatyczny. Trudo ocenić stopień zaawansowania reform wojskowych Sierdiukowa, ale pewnym jest, że w starciu z Moskwą nie ma szans żadne z państw Kaukazu. Dozbrajanie Syrii (a pewnie i Iranu) da kremlowi z pewnością dostateczną ilość czasu do realizacji projektu rozciągnięcia protektoratu poza Armenię i okupowane terytoria gruzińskie, w tym strategicznym z perspektywy energetycznej miejscu świata.

Całość tej misternej układanki oddaje także potrzeba wewnętrzna, która może pchnąć Putina do powtórzenia wariantu pięciodniowego, z sierpnia 2008 roku.

wtorek, 17 stycznia 2012

Piotr A. Maciążek

Putin z przekąsem stwierdził, że w Rosji protestuje „błoto”, co było typową dla niego grą słów związaną z Placem Bołotnym jak i z rzekomym brakiem liderów politycznych nowej „opozycji”. Także zachodni eksperci określają ten ruch dość powierzchownie jako „klasę średnią”, której znudziła się stabilizacja (a właściwie stagnacja) putinowskiej Rosji. Suwerenna demokracja pozwoliła robić im dobre interesy po czasach jelcynowskiego chaosu i dlatego ją popierali, dziś jednak m.in. z powodu rekordowej korupcji i postępującej w związku z tym degeneracji systemu, zaczęła im doskwierać. To prawda, protesty mają w znacznym stopniu ekonomiczny wymiar, ale –co jest może bardziej istotne- przystosowały swoją narrację do realiów putinowskiej Rosji. To novum!

JESTEŚ JUŻ FANEM POLITYKI WSCHODNIEJ NA FACEBOOKU?

Aleksiej Navalny. Źródło: http://en.wikipedia.org, Creative Commons 3.0

Do tej pory jakiekolwiek zmiany a właściwie walka podejmowana w ich imieniu przez opozycjonistów w Rosji, odbywała się pod hasłem demokratyzacji kraju. Słuszna skądinąd walka z putinowskim autorytaryzmem i centralizacją nie cieszyła się społeczną aprobatą z powodu doświadczeń lat dziewięćdziesiątych kojarzących się z chaosem (decentralizacją) i korupcją. Liderzy „Błota” (istniejący wbrew retoryce Putina) tacy jak Navalny dostosowali się do społecznych i historycznych warunków panujących w obecnej Rosji. Retoryka Prospektu Sacharowa podkreślała, że obecny system posiada elementy, które łączą go z epokę jelcynowską („Partia Żulików i Złodziei”), ale jednocześnie nie stawiała na piedestał demokratyzacji, świadoma pozytywnych zmian związanych ze scaleniem rozklekotanej Rosji z końcówki XX wieku. Trafnie ujęła to zjawisko Anne Applebaum w tekście „Russia’s new dissidents” pisząc: „Navalny nie mówi dużo o prawach człowieka. Nie mówi też zbyt wiele o demokracji, która większości Rosjan kojarzy się z pustą ideą. On mówi przede wszystkim o pieniądzach: kto je ma, kto je ukradł, kto ich nadużywał”.

DOŁĄCZ DO NAS W GOOGLE+

Nowi dysydenci walczący o porządek zyskują na popularności, a „starzy”, nieprzejednani antyputiniści tracą na znaczeniu wojując o demokratyczną Rosję i prawa człowieka. Co to oznacza w praktyce? „Opozycja grudniowa” nawet, jeśli odniesie sukces może nie chcieć demokratyzować kraju walcząc jedynie o przejrzyste zasady na fundamencie, których będą mogły kwitnąć biznesy klasy średniej.

O mnie