|
Na gruzach imperium sowieckiego...
Wpisy z tagiem: protesty w Rosji
wtorek, 17 stycznia 2012
Piotr A. Maciążek Putin z przekąsem stwierdził, że w Rosji protestuje „błoto”, co było typową dla niego grą słów związaną z Placem Bołotnym jak i z rzekomym brakiem liderów politycznych nowej „opozycji”. Także zachodni eksperci określają ten ruch dość powierzchownie jako „klasę średnią”, której znudziła się stabilizacja (a właściwie stagnacja) putinowskiej Rosji. Suwerenna demokracja pozwoliła robić im dobre interesy po czasach jelcynowskiego chaosu i dlatego ją popierali, dziś jednak m.in. z powodu rekordowej korupcji i postępującej w związku z tym degeneracji systemu, zaczęła im doskwierać. To prawda, protesty mają w znacznym stopniu ekonomiczny wymiar, ale –co jest może bardziej istotne- przystosowały swoją narrację do realiów putinowskiej Rosji. To novum! JESTEŚ JUŻ FANEM POLITYKI WSCHODNIEJ NA FACEBOOKU? Do tej pory jakiekolwiek zmiany a właściwie walka podejmowana w ich imieniu przez opozycjonistów w Rosji, odbywała się pod hasłem demokratyzacji kraju. Słuszna skądinąd walka z putinowskim autorytaryzmem i centralizacją nie cieszyła się społeczną aprobatą z powodu doświadczeń lat dziewięćdziesiątych kojarzących się z chaosem (decentralizacją) i korupcją. Liderzy „Błota” (istniejący wbrew retoryce Putina) tacy jak Navalny dostosowali się do społecznych i historycznych warunków panujących w obecnej Rosji. Retoryka Prospektu Sacharowa podkreślała, że obecny system posiada elementy, które łączą go z epokę jelcynowską („Partia Żulików i Złodziei”), ale jednocześnie nie stawiała na piedestał demokratyzacji, świadoma pozytywnych zmian związanych ze scaleniem rozklekotanej Rosji z końcówki XX wieku. Trafnie ujęła to zjawisko Anne Applebaum w tekście „Russia’s new dissidents” pisząc: „Navalny nie mówi dużo o prawach człowieka. Nie mówi też zbyt wiele o demokracji, która większości Rosjan kojarzy się z pustą ideą. On mówi przede wszystkim o pieniądzach: kto je ma, kto je ukradł, kto ich nadużywał”. Nowi dysydenci walczący o porządek zyskują na popularności, a „starzy”, nieprzejednani antyputiniści tracą na znaczeniu wojując o demokratyczną Rosję i prawa człowieka. Co to oznacza w praktyce? „Opozycja grudniowa” nawet, jeśli odniesie sukces może nie chcieć demokratyzować kraju walcząc jedynie o przejrzyste zasady na fundamencie, których będą mogły kwitnąć biznesy klasy średniej.
poniedziałek, 26 grudnia 2011
Według szacunków protestujących ostatnia demonstracja na Prospekcie Sacharowa liczyła nawet 120 tysięcy ludzi. Jej panorama robi wielkie wrażenie, możecie zresztą stanąć w samym środku tłumu dzięki wirtualnemu spacerowi. Dostrzeżecie tam komunistów (sierpy i młoty), nacjonalistów (żółto- czarne flagi), i innych. Jest to pełny przekrój ideologiczny "opozycji", która skrzyknęła się za pomocą social media, głównie Facebooka i vKontakte, aby protestować przeciwko fałszerstwom wyborczym. To nie one jednak -same w sobie- pchnęły ludzi na ulice, ale slangowe słowo "Rospil" upowszechnione przez blogera Aleksieja Navalnego (więcej o nim tu). Oznacza ono "odpiłowywanie" pieniędzy z budżetu państwowego przez wszechobecną korupcję. Prawdziwy powód protestów Walka z "Partią Żulików i Złodziei" jak przezwał "Jedną Rosję" Navalny, stała się w istocie wojną z nadużyciami, łapówkami, słowem z pochodzącymi jeszcze z czasów tatarskich "podarkami" dla władzy. Władza ta to nie tylko kreml, ale cały ekosystem, który wytworzył wokół siebie Putin. "Blisko 12% aktywnej męskiej siły roboczej w kraju (około 3,4 mln ludzi) zatrudnionych jest czy też służy w organizacjach, które charakteryzuje niekwestionowane posłuszeństwo i głęboko zakorzeniona korupcja" pisze Andrzej Lubowski w tekście "Królestwo nepotyzmu na gruzach komunizmu" i wylicza, że rosyjskie łapówki to dziś 400 mld $! To właśnie dlatego ludzie wyszli na ulice, sfałszowanie wyborów było jedynie katalizatorem tych wystąpień. Jeśli nie Putin to kto? Masa skrzyknięta przez social media potrzebuje jednak liderów, władza to zrozumiała dlatego Navalnego zamknięto do aresztu podczas protestów na Placu Bołotnym. Dzięki swojej działalności stał się on symbolem walki z korupcją, a tym samym i z systemem. Na Prospekcie Sacharowa dał się poznać jako postać niebywale charyzmatyczna (proszę obejrzeć jego wystąpienie!) a właściwie niemal lider opozycyjnych wystąpień. Dlaczego kreml umożliwił mu działanie 24 grudnia? Trudno powiedzieć, ale Navalny to nacjonalista, inni liderzy protestów m.in. Udalcow chcą budować w Rosji socjalizm, Kudrin to były członek układu, Prochorow marionetka kremla, żaden z nich z perspektywy zachodu nie jest lepszy od Putina. A dotychczasowy Car zdaje sobie z tego sprawę i podkreśla swoją osobę jako wybór najbardziej liberalny i prodemokratyczny z wszystkich możliwych, strasząc zachód komunizmem. Protesty nie mogą się udać. Powodów jest jeszcze kilka Powodów które wskazują na to, że protesty nie mogą się udać i przynieść trwałych owoców jest jeszcze kilka:
Czurow (szef PKW) dzwoni do Putina 5 marca.
Podsumowując Pomimo spektakularności wydarzeń 24 grudnia, wydaje się że fundamenty systemu putinowskiego nie zostały naruszone. Planowa "mała odwilż" daje nadzieję na rozmiękczenie środowisk opozycyjnych, które w dodatku posiadają liderów o skrajnym światopoglądzie. Zachód z przychylnością spojrzy nie tylko na parareformy, ale i samego Putina, który wydaje się najbardziej stabilnym i umiarkowanym "kandydatem" prezydenckim w Rosji. Federacja w związku z nierozwiązaniem powszechnego problemu korupcji zdaje się wkraczać jednak w okres niepokojów, które mogłaby zniwelować wyższa cena ropy naftowej (konflikt Zachodu z Iranem?). Piotr A. Maciążek |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Mój portal!
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||